Targ na torach w Tajlandii

Tajlandia to kraj, który potrafi zaskoczyć turystę wieloma rzeczami. Jedną z nich jest niewątpliwie znajdujący się niedaleko Bangkoku (jakieś 60 km) targ na torach. Dokładnie znajduje się on przy stacji kolejowej Maeklong w mieście Samut Songhkram.

Generalnie, jest to targ spożywczy, ale można czasem znaleźć też inne produkty. Stragany są ustawione bardzo ściśle. Wiele z nich zachodzi na tory kolejowe. Kupujący spacerują między szynami. Jest dość ciasno.

Pociąg przejeżdża tamtędy jedynie kilka razy dziennie. Gdy zabrzmi głośny dźwięk klaksonu, zaczyna się ogólne poruszenie. Sprzedawcy szybko składają parasole i plandeki pełniące rolę dachu oraz sprzątają swoje produkty z torów, tak, by pociąg mógł bez problemu tamtędy przejechać. Wszystko mają wymierzone niemal do milimetra. Swoje czynności kupcy mają dopracowane do perfekcji i zajmuje im to dosłownie kilkanaście, no może kilkadziesiąt, sekund. Gdy pociąg już przejedzie przez targowisko, handel wraca do normy i na nowo pojawiają się stragany.

Jeśli chodzi o dojazd, najwygodniej dostać się tam, wykupując kilkugodzinną wycieczkę z biurem podróży, np. w Bangkoku. Takowych jest tam mnóstwo. Warto się też potargować. My osobiście nie znosimy podróżowania z biurami podróży, ale tym razem zrobiliśmy wyjątek, ponieważ była to jednak najszybsza metoda dostania się na targ, a zależało nam na czasie, bo mieliśmy napięty grafik. Zapłaciliśmy około 80 zł za 2 osoby, ale cena obejmowała także zwiedzanie pływającego targu (o którym napiszę przy innej okazji). Można jednak dojechać tam dużo taniej i na własną rękę, korzystając np. z pociągu ruszającego z Bangkoku. Są też, oczywiście, minibusy. Jeśli zdecydujemy się dojechać na własną rękę, nie zapłacimy więcej niż 10 zł od osoby za taką trasę, więc naprawdę warto.

targ na torach

 

Myślę, że warto odwiedzić stację kolejową Maeklong. Targ na torach robi naprawdę fajne wrażenie. Trzeba jednak zaznaczyć, że obecnie jest to popularna atrakcja turystyczna, co trochę umniejsza magii tego miejsca. Gdy kupcy składają stragany i nadjeżdża pociąg, zaczyna się jedna wielka sesja fotograficzna. Zewsząd wyglądają turyści i atakują aparatami fotograficznymi. Mimo wszystko, zachęcamy do odwiedzenia miasteczka Samut Songhkram.

 

 

Share this post