Sarajewo, Medjugorie i Blagaj (Bośnia i Hercegowina)

SARAJEWO

Stolicę zwiedzaliśmy na szybko, w środku nocy. Jednak nawet krótka wizyta pozwala zauważyć, że jest to miasto wielokulturowe, kolorowe i bardzo orientalne. Przywodzi na myśl turecki Stambuł.

Centralnymi punktami Starego Miasta są Plac Baščaršija, czyli dawna turecka dzielnica handlowa. Na głównym placu znajdziemy też Sebilj – jeden z charakterystycznych punktów Sarajewa – nietypową studzienkę, będącą pozostałością podobno po jednym z pierwszych wodociągów w Europie. Obecnie to raj dla gołębi, chętnie dokarmianych tam przez turystów i dzieci. Mówi się, że kto napije się wody z tej studni, nigdy już nie zapomni Sarajewa. Nie napiliśmy się, ale i tak nie zapomnimy… Historia tego miasta wisi  w gęstym powietrzu i nie pozwala turystom tylko cieszyć się oglądaniem bibelotów na bazarze, smakiem kawy, etc. Idziesz ulicami miasta, rozmyślasz i zadajesz sobie jedno pytanie: „Dlaczego?”, „Czy ta wojna naprawdę była konieczna?”.

 

Generalnie, Sarajewo to miejsce pełne meczetów, cerkwi i kościołów katolickich, mieszanka Europy i Azji i miasto bardzo dotknięte przez wojnę z lat 90., co widać po licznych cmentarzach. My z pewnością kiedyś wrócimy do tej orientalnej i wzbudzającej wiele skrajnych emocji stolicy, bo w tym roku tylko przez nią przebiegliśmy…

 

 

MEDJUGORIE

Ponieważ Medjugorie mieliśmy po drodze do Mostaru, postanowiliśmy zobaczyć, gdzie udają się tłumy pielgrzymów z Polski. W takich miejscach nie chodzi o atrakcje turystyczne, dlatego pokażę Wam tylko kilka fotek i nie będę się za szeroko rozpisywać. Ja, poznawszy kilka najczęściej uczęszczanych sanktuariów, wybrałabym zupełnie inny kierunek. Moim numerem jeden jest zdecydowanie hiszpańskie Santiago de Compostela, a zaraz po nim nasza Częstochowa. To w tych miejscach czuję największą moc modlitwy.

 

 

BLAGAJ

To małe miasteczko znajdujące się kilkanaście kilometrów od Mostaru. Jeździ się tam głównie po to, by zobaczyć XVI-wieczny klasztor Derwiszów malowniczo położony u stóp wysokiej na około 200 m skały. Klasztor można odpłatnie zwiedzić, jednak nie zdecydowaliśmy się wejść do środka. Gdybyście jednak zdecydowali się na zwiedzanie, pamiętajcie, że kobiety powinny mieć zakryte głowy, ramiona oraz nogi (podobno nieodpłatnie wypożyczają przy wejściu chusty). Trzeba też zdjąć buty. Tuż obok, z jaskini, wypływa źródło rzeki Buny. Nad samą rzeką można znaleźć kilka restauracji. A jeśli lubicie aktywnie spędzać czas, można popływać tam kajakami.

 

W Blagaju natknęliśmy się na bardzo oryginalny sposób na upały. Sprzedawano tam winogrona przechowywane w nurcie zimnej rzeki.

 

Podsumowując, Sarajewo z pewnością jeszcze odwiedzimy i bardzo polecamy to wielokulturowe miasto wszystkim, gdyż różni się ono znacząco od innych europejskich stolic. Co do klasztoru Derwiszów w Blagaju, nie jest to miejsce, do którego jechałabym specjalnie kilkadziesiąt kilometrów, ale jeśli znajdzie się na Waszej trasie, zajrzyjcie! Dużo ciekawszy wydaje się jednak monastyr Ostrog w Czarnogórze. A Medjugorie… to wybór serca.

Share this post