Ateny – czy można tam spotkać ducha starożytności?

Na koniec wycieczki zostawiliśmy sobie stolicę Grecji – Ateny. Najpierw odstawiliśmy do wypożyczalni samochód. I muszę powiedzieć, że trafiliśmy do niej bez problemu, więc chyba Ateny są dość dobrze oznakowane. Chociaż autorzy przewodników mają rację, że Ateny są zakorkowane i w zasadzie zwiedzanie miasta samochodem nie jest najlepszym pomysłem.

Stamtąd udaliśmy się do zarezerwowanego wcześniej hostelu, który zresztą możemy polecić ze względu na niską cenę. Zwał się on „Dioskouros Hostel” i kosztował nas 20€ za pokój (za 2 osoby). Poza ceną hostel ma jeszcze jedną ogromną zaletę – znajduje się w samym centrum zabytkowej części miasta. Dojście pod Akropol zajęło nam nie więcej niż 10 minut piechotą.

 

Oczywiście, nie jest to miejsce luksusowe, raczej raj dla liczących się z każdym groszem backpackerów. W cenie jednak jest śniadanie (w dodatku, gdy my tam byliśmy, serwowane przez rozmowną Polkę). Poważnym minusem jest fakt, że klimatyzacją steruje obsługa, więc nam, mimo próśb o podkręcenie temperatury, było dość zimno. Być może w lecie można się ugotować… nie wiem.

Krążąc po uliczkach Aten, ciągle zastanawialiśmy się nad tym, czy tak naprawdę chcemy zapłacić za zwiedzanie Akropolu, gdyż nas w zasadzie mało kręcą starożytne ruiny i posągi. Warto odnotować, że w wybrane niedziele wstęp jest bezpłatny. Z dołu lub okolicznych wzniesień wzgórze prezentuje się bardzo ciekawie. Zastanawialiśmy się, czy nie wystarczy nam spacer wkoło.

Ateny

W końcu zdecydowaliśmy się kupić bilety na Akropol. Stwierdziliśmy bowiem, że to w końcu najważniejsza atrakcja turystyczna tego miasta (a dla niektórych – całej Grecji) i głupio byłoby jej nie zobaczyć. Co więcej, Akropol wpisany jest na listę UNESCO. Bilet na zabytkowe wzgórze jest ważny 4 dni i składa się z kilku kuponów (6 bodajże), które uprawniają do zwiedzenia kilku stanowisk archeologicznych. I hmmm… wypadałoby teraz napisać o wrażeniach… Powiem tak… Jest to bardzo ładny teren na spacer, ale w obecnej formie trudno jest się nim w pełni zachwycić i odnaleźć tam ducha starożytności, gdyż po prostu jest on przykryty dużą liczbą rusztowań, żurawi, budek budowlanych, kręci się tam sporo robotników… Co ciekawe, prace rekonstrukcyjne trwają już od lat 80. XX w., więc jest to ogromne przedsięwzięcie, o szczegółach którego można poczytać na wystawie tuż obok.

Ateny

Jest to raczej plac budowy niż atrakcja turystyczna. Zapewne w przyszłości będzie lepiej, szkoda tylko, że teraz nie pomyślano o obniżce cen biletów. Ale w sumie po co? Skoro nawet mało zainteresowani starożytnością turyści postanowili kupić wejściówki;).

Wg nas, najciekawszym zabytkiem całego Akropolu jest Teatr Dionizosa. Gdy spojrzy się na niego z góry, roztacza się nad nim przepiękna panorama Aten. Właśnie w tym miejscu odbyły się prapremiery dramatów Ajschylosa, Sofoklesa, Eurypidesa i Arystofanesa. To miejsce rozbudza wyobraźnię i wygląda nader okazale. Będąc tam, wspominaliśmy też licealne lekcje polskiego;).

Ateny

Dla nas Akropol to nic specjalnego, ale w hostelu spotkaliśmy parę Polaków (archeologów, bo to chyba warto dodać), którzy po wzgórzu chodzili 3 dni i byli zachwyceni tym miejscem. Mówili, że i tydzień mogliby chodzić po tym terenie i cieszyć się odkrywaniem skarbów tego miejsca. Dlatego najlepiej przekonać się jednak samemu co do wartości tej atrakcji.

Na pewno warto zobaczyć widok z góry. Jest imponujący, ale rzecz jasna, dla samego widoku nie warto płacić 50 zł;).

Oprócz zwiedzania Akropolu, pokręciliśmy się jeszcze odrobinę po mieście, w zasadzie bez konkretnego celu. To, co przykuwa uwagę, to porozrzucane po mieście ślady starożytności: kolumny, łuki, bramy i inne ruiny. Warto przespacerować się do Placu Síntagma, gdzie znajduje się zabytkowy gmach parlamentu wraz z Grobem Nieznanego Żołnierza, przy którym co godzinę można oglądać uroczystą zmianę warty. Warto też przejść się po zabytkowej dzielnicy Pláka leżącej u stóp Akropolu, gdzie można podziwiać wąskie uliczki, tajemnicze zaułki, piękne domy pokryte winoroślami oraz pełne uroku bizantyjskie kościółki.

Ateny nie są brzydkie, ale też specjalnie nas nie zachwyciły. Nie czujemy, że chcielibyśmy tam kiedyś powrócić. Może po prostu oczekiwania były zbyt duże, a rzeczywistość nie pokryła się z bujną wyobraźnią.

Tak naprawdę, spośród niezliczonych zabytków starożytnej Grecji zwiedziliśmy jedynie ateński Akropol… i to chyba nam wystarczy. Chociaż kusił mnie teatr w Epidauros. Ale mając ograniczony czas, trzeba wybierać i po raz drugi wybrałabym tak samo. Meteory i wyspy królują!

Jeżeli ktoś ma więcej czasu na zwiedzanie Aten i okolic, warto wybrać się do portu Pireus, który mieści się jakieś 10 km od centrum stolicy. Znajduje się tam atrakcyjna dla turystów przystań promów dalekomorskich. My przejeżdżaliśmy wzdłuż portu i , faktycznie, robi on spore wrażenie.

Share this post